niedziela, 1 kwietnia 2012

DRUGI WEEKEND WIOSNY

SOBOTA

Po pierwszej tegorocznej wycieczce miałem pewien niedosyt. Zdawałoby się, wszystko na swoim miejscu. Lasy, dorzecze Odry, trochę szuterków, jeden mandat... pozwalałyby zeszłoweekendowy wypad zaliczyć do udanych. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie pewien znaczący deficyt. Gdyby nie niedosyt wzniesień większych niż 15m względnej wysokości wydm, w środku lasu. Gdyby nie brak gór.

Na całe moje szczęście kolejny marcowy weekend zapowiadał się równie ciekawie. Poszły w ruch Google Maps i mapy papierowe (garmin ciągle jeszcze na liście życzeń :P). Zaplanowałem więc wypad w Sudety, dokładniej mówiąc w Góry Sowie, część Gór Kamiennych potem we wschodnią część Karkonoszy by po czeskiej stronie wrócić przez Teplickie skały do Polski.


Pokaż Weekend Marzec 24-25 na większej mapie

środa, 21 marca 2012

PIERWSZY WEEKEND WIOSNY - STOBRAWSKIE OKOLICE

Po krótkiej acz pracowitej zimowej przerwie maszyna znów stoi na kołach. Jeszcze kilka detali leży luzem w garażu, niemniej jednak sprzęt jest w pełni sprawny. Po zimowych zabiegach motocyklowego SPA motocykl prezentuje się następująco:



poniedziałek, 30 stycznia 2012

ZIMA TRZYMA

Śniegu co prawda nie ma, sporo deszczu spadło. Niby sezon się nigdy nie kończy ale kiedyś trzeba do sprzęta solidnie zajrzeć. Temperatura spadła ostatnio poniżej zera co mnie popchnęło do działania.

Wpadłem w wir rozbierania, rozkręcania i dekompletowania w poszukiwaniu zbyt dużych luzów, zapieczonych śrub, urwanych rzeczy i innego cholerstwa, które wymaga wymiany. Motorek wygląda następująco:

niedziela, 4 grudnia 2011

WIOSNA W GRUDNIU

Kolejna sobota przyszła. Pogoda wybitnie niegrudniowa aż prosi się, woła, żeby choć trochę łyknąć jej zza sterów motocykla. Jeszcze w piątek przed snem wiłem sobie mały wypadzik palcem po mapie Dolnego Śląska i dokładniejszej trochę, mapy Wzgórz Trzebnickich.

Ponieważ od pewnego już czasu chodzi mi po głowie ułożenie trasy dookoła Wrocławia drogami szutrowymi zapragnąłem zapoznać się z północno-zachodnią ćwiartką okolic mego miasta. Plan jest następujący: wyjazd z Wrocka na Środę Śląską aż do Błoni a dalej na północ, w kierunku promu przez Odrę w Brzegu Dolnym. Następnie mniej więcej przez Godzięcin, Bagno, Osolin, Brzeźno, Wilkowa, Kuraszków, Malczów, obok Trzebnicy dalej Taczów Wielki i Mały, obok Lasu Malin i tradycyjnie na poligon koło Ramiszowa.
Asfaltem możliwie jak najrzadziej oczywiście :)

ścieżka z Wojnowic w kierunku Białkowa

sobota, 12 listopada 2011

JEZIORO MIETKOWSKIE OPRÓŻNIONE!

W piątek dostałem ciekawy cynk odnośnie Zalewu Mietkowskiego. Jest podobno opróżniony, ponieważ trwają prace nad remontem zapory. Niewiele myśląc w sobotę odpaliłem motor i pognałem do Mietkowa aby zobaczyć jak to faktycznie wygląda. Termometr za oknem wskazywał 3 stopnie powyżej zera ale słońce na niebie zachęcało do jazdy. Była to również okazja do przetestowania w trasie nowo zakupionego deflektora do szyby oraz zimowych rękawiczek.



niedziela, 4 września 2011

KRÓTKI WYPAD NA POLIGON

Pogoda dopisuje więc wybrałem się trochę pomęczyć afrykę na podwrocławskim poligonie. Kurzu było co nie miara ale jazda pierwszorzędna. Cały czas odnoszę wrażenie, że w tych warunkach pewniej mi się prowadzi cięższą Afrykę niż XTZ 660, którym latałem wcześniej.

sobota, 23 lipca 2011

Zmiana sprzęta...

Jakiś czas temu rozstałem się ze swoim poprzednim motocyklem, Yamahą XTZ 660 Tenere i przez pewien czas woziłem swoje cztery litery jedynie samochodem, sporadycznie rowerem.


Pewnego pięknego lipcowego dnia nabyłem drogą kupna tę piękną pannę, która mam nadzieje będzie mi wiernie służyć podczas moich endurowycieczek.


Pierwsza jazda.
Pierwsze kilometry to powrót po zakupie do domu. Około 70km po asfaltach bez większych wyzwań. Na początku największe wrażenie zrobiła na mnie masa motocykla. W porównaniu do XTZ 660 Afryka jest sporo cięższa. Jednak odniosłem wrażenie, że lepiej się nią manewruje ponieważ środek ciężkości jest nieco niżej.


Dzisiaj natomiast zaplanowałem pierwszy wypad po drogach szutrowych. Najpierw wpadłem na podwrocławski poligon (wjazd z miejscowości Cienin), następnie przez Zawonie w kierunku Milicza. Skromne kilka zdjęć znaduje się tutaj

piątek, 31 lipca 2009

Kierunek HELL!

Od kiedy tylko podróże motocyklowe chodzą mi po głowie miałem ambitny plan wybrać się na Ukrainę. Konkretnie chodziło o Krym. Ponieważ nie miałem jeszcze nigdy okazji pokonywać dziennych dystansów rzędu 500 km, jadąc singlem w 2 osoby plus bagaż, postanowiliśmy zorganizować szybki i w miarę daleki wyjazd w granicach kraju. Chodziło o to aby w jeden dzień spróbować przejechać ok. 500 km i zobaczyć czy po takim dystansie może jeszcze na tyłku siedzieć. Wybór padł na rybkę nad polskim morzem. Stwierdziliśmy, że na Helu nas jeszcze nie było i warto będzie ten półwysep odwiedzić. Nie spodziewaliśmy się jednak jak polskie wybrzeże latem może człowieka zaskoczyć